środa, 3 kwietnia 2013

Rozdział 21.

*Tydzień później*
Obudziłam się i odruchowo spojrzałam na zegarek. Była 5:45. Próbowałam jeszcze zasnąć, ale nie mogłam, bo za mocno bolała mnie głowa. Po co nam była ta wczorajsza impreza? - pomyślałam i wstałam. Wzięłam jakieś ciuchy z walizki, moją kosmetyczkę i pognałam do łazienki, ale na palcach, żeby nie obudzić słodko śpiącej dziewczyny. Weszłam do łazienki i pierwsze co zrobiłam to spojrzałam w lusterko. Wyglądałam okropnie. Rozmazany makijaż, włosy w nieładzie, normalnie jak potwór z bagien - pomyślałam i zaśmiałam się sama do siebie. Wyjęłam z kosmetyczki krem do demakijażu i zmyłam wczorajszy makijaż. Głowa mnie bolała jak cholera, więc wyjęłam tabletki przeciwbólowe i połknęłam parę bez popijania i zaczęłam się ubierać. Wyszłam ubrana w coś luźnego. Spojrzałam na łóżko Leny, dziewczyna jeszcze spała. Chciałam pomyśleć, więc nie chciałam jej budzić. Usiadłam na wielkim parapecie od naszego okna, założyłam słuchawki i popłynęłam w rytm mojej ukochanej piosenki Adele. Myślałam o moim życiu. Niby jestem szczęśliwa, ale i tak czuję jakoś pustkę. Nie  wiem. Może tu chodzi o dziewczyny, niby wszystko wyjaśnione, ale i tak cały czas nie wiem czy wpieprzam się tam gdzie mnie nie chcą. - pomyślałam, ale moje przemyślenia przerwało natarczywe pukanie do drzwi. Spojrzałam na zegarek była dokładnie 6:15. Kto o tak wczesnej porze puka do drzwi? - pomyślałam, ale wstałam i poszłam otworzyć drzwi. Otworzyłam drzwi, a za nimi stał Alex.
-Co jest. Też nie możesz spać? - zapytałam.
-No tak jakby. - odpowiedział i się uśmiechnął. W policzkach miał strasznie słodkie dołeczki, nie wiem czemu, ale podobały mi się.
-Ej ziemia do Cindy. - powiedział chłopak. Całkowicie zapomniałam, że on widzi, że mu się przyglądam.
-Przepraszam mówiłeś coś do mnie? - zapytałam trochę zawstydzona.
-Tak. Pytałem się ciebie czy masz ochotę na spacer. - powiedział.
-Tak. Jasne, tylko zabiorę kurtkę. - powiedziałam i podeszłam do fotela, aby wziąć z niego moją kurtkę. Wzięłam też torebkę i wyszłam z Alex'em z pokoju.
-Czekaj. Muszę zostawić wiadomość Lenie, że wyszłam z tobą. - powiedziałam. Chłopak pokiwał głową, a ja wróciłam się do pokoju i zostawiłam dziewczynie kartkę, żeby się nie martwiłam, bo wyszłam na spacer z Alex'em i, że nie długo powinnam wrócić. Kartkę zostawiłam na jej stoliku nocnym i wyszłam z pokoju cichutko zamykając drzwi, by nie obudzić dziewczyny.
-Idziemy? - spytał Alex.
-Tak, chodźmy. - powiedziałam i ruszyliśmy w stronę windy. Weszliśmy do windy i chłopak wcisnął guzik na parter. Mieszkaliśmy na 10 piętrze, więc chwilę jechaliśmy.
-Czemu nie mogłeś spać? - zapytałam, aby przerwać nie zręczną ciszę.
-Nie wiem. - skłamał. Widziałam to w jego oczach.
-Aha. - odpowiedziałam udając, że nie zauważyłam, że skłamał. Resztę pięter przejechaliśmy w milczeniu. Gdy winda dała znak, że jesteśmy na parterze i otworzyła drzwi my wyszliśmy i ruszyliśmy w kierunku wyjścia.
-Ładnie dzisiaj. - powiedziałam spoglądając w niebo.
-No. Ciekawe jak długo się ta pogoda utrzyma. - zaśmiał się chłopak.
-Mam nadzieję, że cały dzień. - powiedziałam. Szliśmy w stronę jakiegoś parku. Było tam pięknie. Zwłaszcza o tej porze. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Czułam jakbym go znała od zawsze. Nagle nie wiadomo czemu, ale urwały się nam tematy. Nikt się nie odzywał. Nie patrzyliśmy się na siebie. W pewnym momencie poczułam jak chłopak musnął moją dłoń próbując ją złapać, ale chyba się wstydził, więc ja postanowiłam, że zrobię ten pierwszy krok i złapałam chłopaka za rękę. Spojrzałam się na chłopaka, a on na mnie. Uśmiechnęłam się do niego, a on do mnie. Szliśmy w zupełnej ciszy trzymając się za ręce. Usiedliśmy na jakiejś ławce w parku i zaczęliśmy gadać.
-Mam do ciebie pytanie. - powiedziałam.
-Jakie? - spytał chłopak bawiąc się moimi włosami.
-Tak naprawdę to czemu z nami zagadaliście wtedy na tej pierwszej imprezie? - zapytałam.
-Szczerze. To Lena spodobała się Nickowi, a sam bał się zagadać, ale potem my się poznaliśmy i to dzięki niemu teraz tu siedzimy. - powiedział.
-Hmm, czyli że gdyby nie Nick nie zagadał byś do mnie? - spytałam.
-Nie o to chodzi. Bałbym się, ale wiedziałem, że Nickowi zależy na poznaniu Leny i chciałem, żeby do niej zagadał, więc mu zaproponowałem, że ja zagadam do ciebie jeśli on do Leny. - powiedział chłopak.
-Okej. - powiedziałam.
-Nie rozumiesz? - spytał.
-Rozumiem tylko to dziwne. - zaśmiałam się.
-Okej cieszy mnie to. - powiedział chłopak i niebezpiecznie blisko zbliżył się do mnie. Zawahał się i cofnął lekko, ale jednak postanowił co chce zrobić i mnie pocałował. Oderwał się.
-Przepraszam. - powiedział szybko odwracając ode mnie wzrok.
-Ale za co? - spytałam. -Za uczucia?
-Nie wiem. - powiedział.
-TO się na mnie spojrzyj. - powiedziałam. Chłopak na mnie spojrzał, a ja go pocałowałam. Nagle nie wiadomo skąd, ale zaczął padać deszcz. To głupie. Jeszcze 2 tygodnie temu pomyślałabym, że stanie się to z Louisem, a tu proszę taka niespodzianka. - pomyślałam i się zaśmiałam trwając w pocałunku.

________________________________________________________________________________
Chcę coś dodać na końcu.
Nie które przemyślenia tutaj są szczere i są z mojego życia wzięte. Tak jak na przykład dzisiejsze przemyślenia Cindy. Tak, więc jak czytasz komentuj, bo nie wiem czy warto pisać dalej;****
Pozdrowionka;****

wtorek, 2 kwietnia 2013

Rozdział 21.

Weszłyśmy do hotelu i poszłyśmy do naszego pokoju. Robiło się już późno.
-Idziemy dzisiaj na jakąś imprezę? - zapytała Lena.
-Nie wiem. - powiedziałam.
-No chodź, a co masz lepszego do roboty? - zapytała.
-Nie mam humoru. - odpowiedziałam.
-Masz zamiar siedzieć i myśleć o Louisie? - zapytała.
-Zastanowię się. - powiedziałam i poszłam do łazienki. Wyjrzałam zza uchylonych drzwi. Nigdzie nie było Leny, więc podeszłam do swojego bagażu. Wyciągnęłam ciuchy i szybko z powrotem uciekłam do łazienki.
Wyszłam ubrana, a Lena siedziała na łóżku i grzebała w telefonie.
-A ty jeszcze nie gotowa? - zapytałam.
-Na co? - zapytała zdziwiona.
-Na imprezę. - powiedziałam i zaczęłam tańczyć.
-Przecież miałyśmy nie iść. - powiedziała.
-Ale idziemy, więc idź się szykuj. - powiedziałam, a dziewczyn wzięła jakieś ciuchy i poszła do łazienki. Ja usiadłam na łóżku i zaczęłam szukać jakiegoś fajnego klubu.
Po 30 minutach wyszła gotowa z łazienki.
-Idziemy? - zapytałam.
-Ale gdzie. - powiedziała.
-Gdy ty się szykowałaś ja znalazłam jakiś fajny klub. Mam tu adres, więc chodź idziemy. - powiedziałam.
-Idziemy? - zapytała.
-A masz zamiar nie pić? - zapytałam.
-No racja. - powiedziała i zeszłyśmy na dół. Chwile błądziłyśmy po Dublinie, ale w końcu znalazłyśmy klub, którego szukałyśmy. Za nim weszłyśmy do środka spojrzałam na zegarek. Była 18:45.
-Wchodzimy? - zapytała dziewczyna.
-Jasne. - powiedziałam. Wyciszyłam telefon i schowałam go do kieszeni. Kiedy weszłyśmy do środka było pełno ludzi. Klub był genialny. Nie mogłyśmy się napatrzeć na jego wystrój. Był bardzo nowocześnie urządzony. Podeszłyśmy do baru.
-Co podać? - zapytała się nas barmanka.
-Ma pani Lech Shandy? - zapytała Lena.
-Oczywiście. - powiedziała.
-To poprosimy 2 razy. - powiedziałam. Barmanka podała nam piwo.
-Dziękujemy. - powiedziałam. Wypiłyśmy trochę patrząc na tańczące pary.
-Możemy prosić do tańca? - zapytało się nas dwóch chłopaków.
-Idziemy? - zapytałam po Polsku Lenę.
-Chodź. - odpowiedziała również po Polsku.
-To co zatańczymy? - zapytali się nas chłopacy. Co dziwne po Polsku.
-Skąd znacie język Polski? - zapytała zdziwiona Lena.
-Pochodzimy z Polski. Jak słyszymy zapewne wy też? - zapytał się nas pierwszy z chłopaków. Blondyn.
-Tak ja mieszkam w Londynie od 6 roku życia. - powiedziałam.
-A koleżanka? - zapytał się drugi brunet.
-Ja od 1 roku życia. - powiedziała Lena.
-Fajnie. - powiedział pierwszy brunet. -To jak zatańczymy? - zapytał zwracając się do mnie.
-Jasne. - powiedziałam,a chłopak podał mi rękę i ruszyliśmy w stronę parkietu.
-Powiesz mi chociaż jak masz na imię? - spytał się mnie przekrzykując muzykę.
-Cindy, a ty? - zapytałam.
-Alex. - powiedział.
-Fajnie. - powiedziałam i wzrokiem zaczęłam szukać Leny. Zauważyłam ją na środku parkietu z tym drugim brunetem.
-A ten drugi to...? - zapytałam.
-Nick. Mój brat. - powiedział. Spojrzałam się na Alexa, a potem na Nicka. Muzyka się skończyła.
-Może dosiądziecie się do nas? - zapytał się nas Alex, kiedy siadałyśmy przy barze.
-Siedzimy tam. - powiedział i wskazał palcem stolik w kącie.
-Jasne. - powiedziałyśmy. Poszłyśmy za chłopakami biorąc swoje napoje. Chciałam już wziąć łyka, ale Alex wyrwał mi moje piwo.
-Nie pij tego! - krzyknął przy tym.
-Czemu? - zapytałam wkurzona.
-Bo jakiś koleś dosypał czegoś do waszych napojów. Nie wiedziałem czyje one są, więc nie zwróciłem na to uwagi, ale jak widzę, że są wasze to nie pozwolę wam się ich napić. - powiedział wściekły.
-Ej dobrze nie napijemy się z nich, ale się uspokój. - powiedziała Lena.
-Dzięki. - powiedział Nick. Spojrzałam się na niego. Patrzył się na Lenę. Chyba mu się spodobała.
-Hej Nick możemy pogadać? - zapytałam się chłopaka.
-Jasne. - powiedział.
-Może się przejdziemy? - zapytał.
-Jasne. To my gdzieś się przejdziemy, a wy coś zamówcie. - powiedziałam i razem z brunetem wstałam od stoliku. Wyszliśmy na dwór. Poszliśmy w stronę jakiegoś parku.
-To o czym chciałaś pogadać? - spytał zaciekawiony brunet.
-Do tego dojdziemy, ale teraz mam inne pytanie. Wy mieszkacie w Irlandii? - zapytałam.
-Nie. Mieszkamy w Londynie, a tu przyjechaliśmy wypocząć, a wy? - spytał.
-My tak samo. - powiedziałam. -Dobra. Nie wytrzymam jak nie zapytam. Podoba ci się Lena? - zapytałam.
-Aż tak to widać? - zapytał.
-Czyli jednak? Aaaa. - zaczęłam piszczeć i skakać jak głupia.
-Uspokój się. - powiedział chłopak, a ja ustałam w miejscu.
-To co wracamy? - zapytał.
-Jasne. - powiedziałam i poszliśmy w stronę klubu. Po 5 minutach byliśmy na miejscu. Gdy weszłam do środka do stałam sms'a: "HeHeHe. Widzę, że nieźle się bawicie. Kiedy wracacie. Czekam na odpowiedź. Gabi", odpisałam, że jesteśmy n na imprezie i prawdopodobnie wracamy za tydzień. Dziewczyna napisała, że życzy świetnej zabawy i, że nie będzie nam przeszkadzać, napisałam na to, że zadzwonimy do nich jutro, a dziewczyna potem już nic nie napisała. Bawiłyśmy się w najlepsze. Trochę nas wstawiło, więc chłopaki powiedzieli, że odwiozą nas do hotelu. Okazało się, że mieszkają na przeciwko nas. Poszłyśmy do siebie. Każda z nas się umyła, przebrała w piżamy i poszłyśmy spać.

Nick

Alex

sobota, 30 marca 2013

Rozdział 20.

*Oczami Leny*
Przyjechałyśmy do mojego domu. Od razu pobiegłam na górę, do swojego pokoju, by się spakować. Wzięłam ciuchów na 2 tygodnie i najważniejsze rzeczy, czyli aparat, kasę, telefon i okulary przeciwsłoneczne.
-Hej mogę się u ciebie przebrać? - zapytała Cindy wchodząc do mojego pokoju.
-Tak, a czemu? - spytałam i dopiero na nią spojrzałam. -HaHaHA. Łamaga! - krzyknęłam i wybuchłam kolejnym śmiechem. Dziewczyna stała z butelką po kubusiu i całą jego zawartością na sukience.
-Nie śmiej się! - krzyknęła. -Idę się przebrać. - powiedziała i wyszła. W sumie to nie głupi pomysł. - pomyślałam i też chciałam się przebrać. Poszłam do łazienki i ubrana zeszłam na dół. Cindy siedziała w salonie.
-Jedziemy? - zapytała.

*Oczami Cindy*
-Jedziemy? - zapytałam.
-Jasne. Chodź. - powiedziała i poszłyśmy do mojego auta. Jechałyśmy w ciszy, więc włączyłam radio. Zaczęła lecieć piosenka Little Mix Wings, więc jak głupie zaczęłyśmy śpiewać. Potem się już rozkręciłyśmy i śpiewałyśmy potem każdą piosenkę jaka leciała w radiu.
-A tak właściwie to gdzie jedziemy? - zapytała Lena.
-Do Dublina w Irlandii. - powiedziałam.
-Aha. - powiedziała, a potem znowu śpiewałyśmy. Tylko tym razem Kiss You chłopaków. Jechałyśmy jeszcze jakieś 2 godziny i byłyśmy na miejscu. Wynajęłyśmy apartament w najlepszym hotelu.
-Jak tu pięknie. - powiedziała Lena.
-Wiem. - powiedziałam. -Dobra trzeba się rozpakować. - powiedziałam.
-No masz rację. - przytaknęła Lena i zaczęłyśmy się rozpakowywać. Po 30 minutach byłyśmy już rozpakowane.
-Może się gdzieś przejdziemy? - zapytałam.
-Jasne, ale poczekaj Iga dzwoni. - powiedziała i odebrała telefon, włączając na głośni mówiący.
Iga: Hej laski.
Ja: Siemaa. Jak tam u was?
Iga: A dobrze, a u was?
Lena: A właśnie siedzimy w pokoju.
Iga: Sorki, ale muszę już kończyć. papa.
Ja: Narazie.
Lena: Papa. - dziewczyna się rozłączyła.
-No to idziemy na miasto. - powiedziałam.
-No okej. - powiedziała Lena. Wstałyśmy z łóżka, ubrałyśmy kurtki i zeszłyśmy na dół. Wyszłyśmy na dwór i skierowałyśmy się w stronę najbliższego sklepu. Kupiłyśmy mapę i poszłyśmy zwiedzać miast.
-Mam pytanie? - odezwała się Lena.
-No? - zapytałam.
-Możemy mówić po polsku? - zapytała.
-Jasne. - powiedziałam już po polsku  Dziewczyna się uśmiechnęła i poszłyśmy dalej.
-Ej idziemy na zakupy. - powiedziałam i udałyśmy się do najbliższego centrum handlowego.
Weszłyśmy do pierwszego sklepu z odzieżą damską. Kupiłyśmy sobie po ta 2 zestawy. Lena kupiła sobie to i  to ,a  ja to i to. I poszłyśmy się przejść.

Rozdział 19.

*Oczami Louisa*
-A myślisz, że ja nie będę cierpiał. Też będę tęsknił, ale kocham cię i wytrzymam to. Dla ciebie. - powiedziałem i otarłem dziewczynie łzy.
-Louis. To nie jest takie proste. - powiedziała. -Tam będzie miliony dziewczyn, które będą wszędzie za wami chodziły. Ja nie dam rady. - powiedziała i wybiegła.

*Oczami Cindy*
Biegłam przed siebie. Wpadłam na kogoś.
-Przepraszam. - powiedziałam i chciałam biec dalej, ale ten ktoś mnie zatrzymał.
-Cindy ty płakałaś? - zapytała się mnie jakaś dziewczyna łamiącym się głosem.
-Tak, a ty? - dopiero teraz zauważyłam, że to Lena.
-Pokłóciłam się z Niallem. - powiedziała i otarła łzę na policzku.
-A ja z Louisem. - powiedziałam.
-Niech zgadnę. pewnie mu powiedziałaś, że nie widzisz waszego związku, bo w trasie pozna wiele dziewczyn i to dużo o ładniejszych od ciebie? - spytała się mnie dziewczyna.
-Tak, a skąd ty to wiesz? - zapytałam zdziwiona.
-Bo to samo powiedziałam blondynowi. - powiedziała i zaśmiałyśmy się. -To interesujące. - dodała.
-Ale co? - zapytałam.
-To, że nawet w takiej chwili humor nas nie opuszcza. - powiedziała.
-Taki już nasz urok. - powiedziałam. -Wpadłam na genialny pomysł. - powiedziałam.
-Jaki? - spytała.
-Zobaczysz, a teraz chodź. - powiedziałam i pociągnęłam dziewczynę ze sobą. Pojechałyśmy do mojego domu.
-Cindy. Ja nadal nie rozumiem co tu się dzieje. - powiedziała.
-Poczekaj. - powiedziałam i wyciągnęłam walizki spod łóżka. Zaczęłam pakować swoje rzeczy.
-Gdzie jedziesz? - zapytała.
-Lepsze pytanie będzie gdzie jedziemy. - powiedziałam. -Dobra to chyba wystarczy. - powiedziałam zasuwając 2 walizki. -Pomóż mi je znieść i wsadzić do samochodu. - dziewczyna posłusznie wzięła moją torbę i zeszłyśmy z nimi na dół.
-A co z dziewczynami? - zapytała.
-Masz rację. - powiedziałam i wyciągnęłam telefon.
-Ty zadzwoń do Igi, a ja zadzwonię do Gabi. - powiedziałam dzwoniąc do dziewczyny.
Ja: Hej. Masz jakieś plany na najbliższe 2 tygodnie?
G: No niestety mam. Wylatuje do dziadków, do Polski.
Ja: Eh to odpadasz.
G:Ale o co chodzi?
Ja: Bo z Leną i mam nadzieję, że chociaż Iga z nami poleci do Irlandii.
G: Aha dobra muszę kończyć. Papa
Ja; A i nie mów nic chłopakom. Okej
G:Jasne miłego lotu.
Ja:Dzięki. Pa. - powiedziałam i się rozłączyłam.
-I co dodzwoniłaś się do Igi? - zapytałam Leny.
-Tak, ale ona też nie może lecieć. Powiedziała, że sprawy rodzinne i raz na zawsze musi się z nimi uporać. - powiedziała smutna dziewczyna.
-Ej nie smuć się. - powiedziałam i ją przytuliłam. -Jak chcesz z nimi zostać to proszę. Ja cię nie chce do ni czego zmuszać. - powiedziałam.
-Postanowione. Chcę lecieć. - powiedziała.
-Witaj przygodo! - krzyknęła i poszłyśmy do samochodu. Po 15 minutach byłyśmy u Leny.

piątek, 29 marca 2013

Rozdział 18.

*Oczami Igi*
-Ooo jak słodko. - powiedziałam wchodząc do pokoju Louisa. Zobaczyłam chłopaka śpiącego razem z Cindy w łóżku. Dziewczyna przytulała się do niego, a chłopak się uśmiechał. Poszłam po Gabi.
-Oo jak słodko. - powiedziała.
-Wiesz to samo powiedziałam. - zaśmiałam się, ale cicho, żeby ich nie obudzić.
-Może zrobimy im zdjęcie? - zapytałam.
-Jasne. - powiedziała Gabi. Wyjęłam telefon i zrobiłam im zdjęcie. -Chodź idziemy. - powiedziałam i wyszłyśmy z ich pokoju. Zeszłyśmy na dół gdzie siedzieli już wszyscy oprócz tamtej dwójki.
Razem z Gabi zaczęłyśmy się śmiać.
-Z czego się tak śmiejecie? - zapytał się loczek.
-Wejdź na TT. - powiedziałam.
-Okej. - powiedział i włączył TT. - Jak słodko. Oni ślicznie ze sobą wyglądają. - powiedział.
-No wiem. - powiedziałyśmy razem z Gabi.
-Ej oni naprawdę słodko razem słodko wyglądają. - powiedział mulat, który też oglądał zdjęcie.
-Ej Niall. Możemy pogadać? - zapytała się blondyna Lena.

*Oczami Leny*
Wszystko pamiętałam z wczorajszej imprezy. Muszę porozmawiać o tym z Niallem i to natychmiast.
-Ej Niall. Możemy pogadać? - zapytałam się blondyna.
-Jasne. Siadaj. - powiedział. -O co chodzi? - zapytał przytulając mnie.
-Chodzi o wczorajszą imprezę i o ten pocałunek. - powiedziałam.
-To ty wszystko pamiętasz? - zapytał się mnie.
-Tak wszystko. - przytaknęłam. -I chciałam cię przeprosić za tą sytuację z tamtym chłopakiem. Ja tak naprawdę nie chciałam tego. Alkohol zrobił swoje. - powiedziałam.
-Wiem. Nie tłumacz się. - powiedział i pocałował mnie w czoło.
-Kocham cię. - powiedziałam.
-Ja ciebie też. - powiedział.

*Oczami Louisa*
Obudziłem się i spojrzałem na zegarek. Była 9:13. Wstałem z łóżka tak by nie obudzić dziewczyny i poszedłem do łazienki. Wyszedłem, a dziewczyna siedziała na brzegu łóżka.
-Ale mnie głowa boli. - powiedziała.
-Było nie pić tyle. - powiedziałem.
-Oj nie bądź złośliwy. - powiedziała. -O której jedziecie? - zapytała.
-Chyba o 15, ale i tak musimy zrobić twitcama i przeprosić fanów. - powiedziałem.
-No okej. Rozumiem. - powiedziała i wstała, ale chyba zakręciło się jej w głowie, bo usiadła na łóżku.
-Chodź. pomogę ci. - powiedziałem i pomogłem zejść dziewczynie na dół.
-Hej wszystkim. - powiedziałem.
-A tej co? - zapytała Iga.
-Nie wiem. Strasznie kręci mi się w głowie. - powiedziała. -Ej czemu nam nie powiedziałaś, że wczoraj miałaś 18? - zapytała.
-A po co miałam mówić? - zapytała. -Przecież i tak byliśmy na imprezie. - powiedziała.
-Ale nie kupiłyśmy ci żadnych prezentów. - powiedziała Lena.
-Nie trzeba mi prezentów. - powiedziała. -Mam was i to mi wystarczy. - powiedziała.
-Ale ty jesteś uparta. - powiedziała Lena. -I taki mój urok. - powiedziała i się zaśmiała.

*Oczami Cindy*
Dowiedzieli się, że wczoraj miałam urodziny. Teraz to pewnie się zacznie. - pomyślałam.
-A skąd w ogóle wiecie o tym? - zapytałam.
-Na TT życzenia ci pisali - powiedziała Gabi.
-Aha. - powiedziałam. -Muszę wejść i im podziękować. - powiedziałam i weszłam na TT. Zobaczyłam jak jest dużo życzeń. Podziękowałam wszystkim. I zobaczyłam swoje zdjęcie z Louisem z rana w łóżku.
-Zabić czy spalić żywcem? - zapytałam, a dziewczyny się tylko zaśmiały.
-Słodko razem wyglądaliście. - powiedziała Iga.
-Zemszczę się. - powiedziałam.
-O co chodzi? - zapytał Louis, którego nie było, bo poszedł mi po tabletki i wodę.
-O to. - pokazałam mu nasze zdjęcie.
-Słodko tu razem wyglądamy. - powiedział i pocałował mnie w czoło.
-Ale i tak się zemszczę. - powiedziałam, a chłopak się zaśmiał.
-Oj dobra głodna jestem. - powiedziałam, a wszyscy się na mnie spojrzeli.
-Wiem gruba jestem, ale i tak będę jadła. - powiedziałam, a Lena uderzyła mnie z otwartej ręki w plecy.
-Ała. Za co? - zapytałam wyginając się w przód.
-Jeszcze raz powiesz, że jesteś gruba, a dostaniesz mocniej. - zagroziła mi. -Ty jesteś chuda. Nie to co ja. - powiedziała. Teraz to ja jej walnęłam.
-Ała. - powiedziała.
-jeszcze raz. - zagroziłam.
-Dobra, dobra nic już nie powiem na temat swojej sylwetki. - powiedziała,a wszyscy się zaśmiali.
-To co dziś robimy? - zapytała Gabi.
-My przygotowujemy się do trasy,a w spędzacie z nami cały dzień. - powiedział Louis.
-Kusząca propozycja, ale musimy się zastanowić. - powiedziała Iga.
-Oj proszee. - powiedział Harry przytulając dziewczynę od strony pleców.
-Oj no dobrze. - powiedziała, a chłopak ucieszony pocałował ją w policzek.
-A ty? - zapytał się mnie Louis.
-Co ja? - zapytałam.
-A ty też z nami zostaniesz? - zapytał.
-Jasne, ale najpierw muszę wpaść do domu po świeże ciuchy. - powiedziałam, a chłopak pocałował mnie w policzek.
-Jak chcecie coś ode mnie pożyczyć to migiem do samochodu. - powiedziałam, a dziewczyny pomaszerowały do auta. Jechałyśmy wolniej, bo prowadziła Gabi.
-No jesteśmy. Wysiadamy dziewczynki. - powiedziała, a my poszłyśmy do domu.
Dziewczyny przyszykowały sobie zestawy i każda poszła do swojej łazienki.
Ja wyszłam z łazienki już ubrana i zeszłam na dół. W salonie siedziała już Iga i Lena. Po chwili dołączyła do nas Gabi.
-To co. jedziemy? - zapytałam.
-Jasne. - powiedziały dziewczyny i poszłyśmy do auta. Droga minęła szybko i po 5 minutach byłyśmy pod willą chłopaków.
-No jesteście. - powiedział Louis gdy otworzył nam drzwi.
-Jak widać. - odpowiedziałam, a chłopak wpuścił nas do środka.
-To co robimy? - zapytałam.
-Właśnie robimy twitcama. - powiedział.
-Aha to my nie przeszkadzamy. - powiedziałam i poszłam na górę do pokoju bruneta. Weszłam do środka. Na łóżku leżała gitara. Wzięłam ją i zagrałam parę nut.
-O tutaj jesteś. - powiedział chłopak. -Wszyscy cię szukaliśmy. - powiedział.
-To znalazłeś. - powiedziałam.
-Co się stało? - zapytał. -Widzę, że coś cię gryzie. - powiedział.
-Louis. Powiedz jak ty to sobie wyobrażasz? - zapytałam.
-Ale co? - zapytał.
-No nasz związek. Tam na pewno będzie pełno dziewczyn i to o wiele ładniejszych ode mnie. Ja chyba nie dam rady. Nie będzie cię pół roku. Wiesz jak ja będę tęskniła? - pytałam, a po moim policzku spłynęła łza.
________________________________________________________________________________
Ja coś tu popsuje. Tu jest za romantycznie i za słodko:D:D
Taki dłuższy, bo zostałam zaszantażowana:D:D

17.

-Pizza zamówiona. - powiedział uradowany blondyn.
-To świetnie. Ja skoczę do sklepu i zaraz będę. - powiedziałam.
-Ej mogę iść z tobą? - zapytała Lena.
-Jasne. - powiedziałam. Ubrałyśmy kurtki i poszłyśmy w stronę sklepu. Lena dostała smsa.
-O super. - powiedziała.
-Co tam? - zapytałam.
-Moja kuzynka organizuje imprezę i napisała mi, żebym zebrała parę osób i, żebyśmy przyszli do niej. - powiedziała.
-I zgaduje, że impra z alkoholem? - zapytałam.
-No, a jak. - powiedziała.
-A to chłopaki odpadają. - powiedziałam.
-A czemu? - zapytała zdziwiona.
-Bo Liam nie może pić, ale nie powiem czemu, bo to jego sprawa. Jak będzie chciał to ci powie. - powiedziałam.
-Okej. - odpowiedziała gdy doszłyśmy do sklepu. Kupiłam to co trzeba i wróciłyśmy do domu.
Weszłyśmy do środka. 4 chłopaków siedziało w salonie. Brakowało tylko Liam'a.
-Hej gdzie Liam? - zapytałam.
-Powiedział, że jest zmęczony i pójdzie już spać. - powiedział Louis i podszedł do mnie.
-To dobrze się składa, bo jest impreza. - powiedziała Lena.
-Jaka? - zapytał zainteresowany loczek.
-U mojej kuzynki. - powiedziała.
-No to idziemy się szykować. - powiedziała Iga.
-Ej, ale my nie mamy żadnych ciuchów. - powiedziała Gabi.
-Mój dom jest zaledwie 10 minut drogi stąd, a samochodem jeszcze szybciej, więc ode mnie coś pożyczycie. - powiedziałam.
-Okej. - powiedziały dziewczyny.
-Chodźcie pojedziemy moim autem. - powiedziałam i po chwili wszystkie siedziałyśmy u mnie w samochodzie. Ruszyłyśmy i zaledwie po 2 minutach byłyśmy na miejscu.
-Dziewczyno ty jeździsz jak szalona. - powiedziała Gabi szybko wychodząc z mojego samochodu.
-Zajebiście jeździsz! - krzyknęła Lena.
-Hahah dzięki. - powiedziałam. Weszłyśmy do mojego domu. W domu było pusto.
-Gdzie twoja mama? - zapytała Sara.
-Wyprowadziła się. - powiedziałam oschle.
-Czemu? zapytała zdziwiona Lena.
-Bo ją wyrzuciłam po tym jak ją zobaczyłam jak się obściskuje z Paulem. - powiedziałam, a dziewczyny nic się nie odezwały. Chyba się domyśliły, że ten temat mnie drażni.
-Proszę do wyboru do koloru. - powiedziałam wpuszczając je do mojej garderoby.
-Jak ona wielka. - odezwała się Iga.
-No wiem. Tatuś mi tyle ciuchów na kupował na przeprosiny. - powiedziałam i zaczęłam szukać jakiegoś sensownego stroju dla siebie. Po 30 minutach byłyśmy gotowe. LenaIgaGabiSara i Ja
-Gotowe? - zapytałam.
-Tak. - odpowiedział równe 4 dziewczyny.
-To jedziemy. - powiedziałam. Pojechałyśmy po chłopaków. Samochód okazał się za mały i musieliśmy  przesiąść się do busa chłopaków. Lena podała adres Louisowi i dotarliśmy na miejsce po pół godzinie. Był to jakiś duży klub. Fajnie urządzony, dość nowoczesny.
-To co robimy? - zapytał się mnie Louis.
-Nie wiem jak ty, ale ja idę się bawić. - powiedziałam i pociągnęłam dziewczyny na parkiet. Bawiłyśmy się, wygłupiałyśmy, a chłopaki stali i patrzyli ię na nas jak na wariatki.
-Ej co z nimi? - zapytała się mnie Iga.
-Nie wiem. Jakby chcieli się z nami bawić to by do nas podeszli. - powiedziałam.
-Hej. Możemy zatańczyć? - zapytał się mnie jakiś przystojny brunet.
-Jasne. - powiedziałam, a chłopak porwał mnie w tłum.
-Jak masz na imię? - zapytał krzycząc.
-Cindy, a ty? - zapytałam równie głośno.
-Eric. - powiedział chłopak.
-A to ciebie poznałam w salonie fryzjerskim. - powiedziałam.
-Tak to ja. Tyle, że wtedy nie wiedziałem jak masz na imię. - powiedział.
-Heh. - zaśmiałam się.

*Oczami Louisa*
Szukałem Cindy po całym klubie. Zobaczyłem Lenę jak tańczyła z jakimś chłopakiem, ale nigdzie nie widziałem niebiesko włosej dziewczyny. Zauważyłem ją z jakimś chłopakiem. Krew zaczęła się we mnie gotować. Zacisnąłem rękę w pięść i czekałem na rozwój wydarzeń.

*Oczami Leny*
Jakiś chłopak poprosił mnie do tańca. Zgodziłam się, bo stwierdziłam, że nie będę stała całej dyskoteki, bo mój chłopak nie tańczy. Piosenka się skończyła. Poszłam się czegoś napić.
-Poproszę kieliszek wódki. - powiedziałam.
-Siema. - powiedziała Cindy dosiadając się koło mnie.
-To samo co koleżanka proszę. - powiedziałam.Kelner podał nam wódkę, a my ją wypiłyśmy.
-Świetna impreza. - powiedziałam gdy z Leną wypijałyśmy kolejne kieliszki. Kieliszków uzbierało się już trochę i nas też trochę już wzięło, ale my poszłyśmy na parkiet, żeby dalej się bawić.

*Oczami Cindy*
Podszedł do mnie Louis. Za nim zaczniesz dalej czytać włącz to.
-No myślałam, że do mnie nie podejdziesz. - zaśmiałam się i pocałowałam chłopaka. Skończyła się piosenka, a następny taniec był wolny. Zatańczyłam go z Louisem.
-Cindy. - powiedział.
-Nic nie mów. Tak jest dobrze. - powiedziałam i tańczyliśmy w ciszy. Było magicznie. Tańczyliśmy tak, a ja czułam się nareszcie szczęśliwa, kochana i bezpieczna. Ta chwila nie trwała zbyt długo, bo zobaczyłam wściekłego blondyna idącego w stronę Leny. Zaraz Lena całuje się z jakimś chłopakiem. Oo będzie się działo. Szybko oderwałam się od chłopaka i pobiegłam za Niallem. Wyłącz muzykę.
-Niall nie rób nic czego będziesz potem żałował. - zatrzymałam go.
-Ale to ona z jakimś facetem się obściskuje. - powiedział wściekły.
-Ona jest pijana. - powiedziałam. -Tak jak ja.
-Ale ty już trzeźwiejesz. - powiedział.
-Ale ona nie. Niall zrozum ona cię kocha. Jutro nie będzie nic pamiętała z tego. - próbowałam go powstrzymać.
-Masz rację, ale i tak ją stąd zabieram. - powiedział i poszedł po dziewczynę. Oderwał ją od chłopaka i wziął na ręce. Wyszedł z nią z klubu.
-Boże co ja z nimi mam. - powiedziałam sama do siebie.
-Nie wiem. - odpowiedział brunet.
-Dobra chodźmy tańczyć. - powiedziałam. Bawiliśmy się jakieś 3 godziny i wróciliśmy do domu. Tzn wróciłam ja i Lou, bo reszta zmyła się prędzej. Jechaliśmy powoli. Lou nie pił, więc on prowadził.
-Dzisiaj śpisz u nas. - powiedział.
-pewnie tak jak reszta dziewczyn. - powiedziałam do niego.
-No tak. - powiedział.
-Boże jak mnie nogi bolą. Jestem wykończona. - powiedziałam próbując wysiąść z samochodu.
-Chodź. Wniosę cię. - powiedział.
-Skoro nalegasz. - zaśmiałam się. Chłopak wziął mnie na ręce i wniósł do domu. Poszliśmy do niego do pokoju. położył mnie na łóżku, a sam poszedł się umyć.

*Oczami Louisa*
Tak się cieszę z dzisiejszego wieczoru. - pomyślałem biorąc szybki prysznic. Przebrałem się i wyszedłem z łazienki. Na łóżku zobaczyłem słodko śpiącą dziewczynę. Przykryłem ją kołdrą, a sam zeszedłem na dół, żeby się zdrzemnąć na kanapie. Położyłem się na kanapie nie minęło nawet 5 minut i już spałem.
2 w nocy.
-Louis wstawaj. obudź się. - obudziła mnie dziewczyna.
-Co jest? - zapytałem zaspany.
-Nie mogę zasnąć. - powiedziała.
-Ale przecież spałaś. - powiedziałem.
-Wiem, ale obudziłam się i nie było nigdzie ciebie, a po za tym zimno mi. - powiedziała.
-Chodź. - powiedziałem i złapałem ją za rękę. Poszliśmy na górę do mnie do pokoju.
-Połóż się. - powiedziałem. - Posiedzę z tobą dopóki nie zaśniesz. - powiedziałem.
-Nie. Kładź się razem ze mną. - powiedziała.
-No dobrze. - powiedziałem i położyłem się na łóżku. Dziewczyna okryła mnie kołdrą i przytuliła się do mnie.
-Dobranoc. - powiedziała.
-Dobranoc. - powiedziałem i uśmiechnąłem się sam do siebie.

_________________________________________________________________________________
Dziś trochę dłuższy. Mam nadzieję, że się spodoba. Taki tam dla anonimka;**

16.

Stałyśmy tam jakiś czas. Gdy nadeszła nasz kolej cała czwórka weszła na scenę.
-Dzień dobry. - powiedział do nas Cowell.
-Dzień dobry. - powiedziałam.
-Jak się nazywacie? - zapytała Cheryl.
-The music Need. - powiedziałam do mikrofonu.
-Okej co nam zaśpiewacie?  -zapytał znowu Cowell.
-Napisałyśmy własną piosenkę ma tytuł "Everyone needs a friend". - powiedziałam.
-Okej. Zaczynajcie. - powiedział. Zaczęłyśmy śpiewać. pierwszą zwrotkę miałam ja., refren, teraz zwrotka Leny, refren, Gabi, refren i Iga i znowu refren i koniec. Serce biło mi jak oszalałe. Owacje na stojąco. Stałyśmy i czekałyśmy na opinię jurorów.

*Oczami Harry'ego* W tym samym czasie przed występem.
-Chłopacy musimy tam pojechać. - odezwał się Niall.
-To nie jest dobry pomysł. Paul się wścieknie. - powiedział Daddy.
-I co z tego? Jak mu nie pasuje niech wypierdala. - powiedział blondyn.
-Spokojnie Niall. - odezwał się Louis.
-Musimy tam pojechać. Jebac trasę. - odezwałem się w końcu.
-Masz rację. - odezwał się. -Panie kierowco proszę nas zawieść pod studio x factor. - powiedział Lou do kierowcy.
-Ale polecenia Paul'a były inne. - odezwał się.
-Ale to my teraz jedziemy nie Paul. Powiedz mu, żeby w mediach powiedział, że trasę przesuwamy o jedne dzień. - powiedziałem, a kierowca zrobił to co mu kazaliśmy.
 Po 15 minutach byliśmy na miejscu.
-Dopiero weszły na scenę. - odezwał się mulat. Staliśmy w bluzach z kapturami i okularach, żeby nas nie poznali. Zaczęły śpiewać. Patrzyłem się na śliczną blondynkę. Śpiewała teraz swoją zwrotkę.
Skończyły śpiewać. Zaczęli bić brawa, a my czekaliśmy na opinię jurorów.

*Oczami Leny*
Skończyłyśmy śpiewać. Owację na stojącą. jurorzy tak samo. Spojrzałam się na kulisy. Stała tam piątka chłopaków. Zaraz 5?! Oni tu są. - pomyślałam.
-No brak mi słów. - odezwał się Cowell.
-Świetny występ. - powiedziała Cheryl.
-Naprawdę dziękujemy. - powiedziałam.
-To może bez zbędnych słów przejdziemy do głosowania. - powiedział Cowell.
-Dannii - jestem na tak. - powiedziała.
-Dziękujemy. - powiedziałam.
-Nicole - jestem na tak. - powiedziała.
-Dziękujemy. - powiedziałam znowu, a na widowni wszyscy piszczeli.
-Sharone - Tak. - powiedziała, a my z dziewczynami zaczęłyśmy piszczeć i skakać ze szczęścia.
-4 razy tak. przechodzicie. - powiedział Cowell, a my zeszłyśmy ze sceny.

*Oczami Cindy*
Dostałysmy się. nie mogę w to uwierzyć. Emocję wzięły górę i łzy mi same leciały.
-Dostałyśmy się. Dziewczyny rozumiecie to! - krzyczała uradowana Iga. Gabi płakała ze szczęścia. ktoś ją przytulał. Spojrzałam na jego twarz. Był to Malik.
-Co wy tu robicie? - zapytałam wściekła.
-O co ci chodzi? - zapytała Lena.
-O nich. - powiedziałam, a dziewczyna spojrzała na chłopaków.
-Ej dziewczyny nie denerwujcie się. - powiedział Liam.
-Nie mam zamiaru psuć sobie dzisiejszego dnia i humoru. - powiedziałam i podeszłam do louisa.
-Jesteś pewna? - zapytał.
-Tak. - powiedziałam.
-Kocham cię. - powiedział.
-Ja ciebie też, ale wy macie trasę przecież. Co wy tu robicie? - spitałam zdziwiona.
-Wyjeżdżamy dopiero jutro. - powiedział.
-Czyli cały dzień możemy spędzić razem? - zapytała gabi.
-Tak. - powiedział mulat i ją pocałował.
-A co z Danielle? - zapytałam.
-Wyjechała, ale ma dzisiaj dzwonić, więc pogadamy z nią. - powiedział.
-Aha. - powiedziałam i przytuliłam się do bruneta. -Może chodźmy to opić? - zapytałam.
-Ja odpadam. - powiedział liam.
-A no tak. Zapomniałam. To może po prostu pójdziemy na dobrą pizzę? - zapytałam.
-ja w to wchodze. - powiedział blondyn, który przytulał się z Leną.
-Nam tez to odpowiada. - powiedział loczek, który pocałował Igę.
-Nam też. - powiedziała Gabi.
-No to idziemy. - powiedziałam i wyszliśmy z budynku. Skierowaliśmy się w stronę domu chłopaków. Weszliśmy do środka.
-Dziwne, że jeszcze Paul nie dzwonił. - powiedział liam.
-No. - odezwał się blondyn. - To ja pójdę zamówić pizzę. - powiedziała i poszedł do kuchni.
-To co robimy? - zapytałam.
-Może tak. Hmm. Imprezę bez alkoholu? - zapytał się nas Daddy.
-Okejo. - powiedziałam.