sobota, 30 marca 2013

Rozdział 20.

*Oczami Leny*
Przyjechałyśmy do mojego domu. Od razu pobiegłam na górę, do swojego pokoju, by się spakować. Wzięłam ciuchów na 2 tygodnie i najważniejsze rzeczy, czyli aparat, kasę, telefon i okulary przeciwsłoneczne.
-Hej mogę się u ciebie przebrać? - zapytała Cindy wchodząc do mojego pokoju.
-Tak, a czemu? - spytałam i dopiero na nią spojrzałam. -HaHaHA. Łamaga! - krzyknęłam i wybuchłam kolejnym śmiechem. Dziewczyna stała z butelką po kubusiu i całą jego zawartością na sukience.
-Nie śmiej się! - krzyknęła. -Idę się przebrać. - powiedziała i wyszła. W sumie to nie głupi pomysł. - pomyślałam i też chciałam się przebrać. Poszłam do łazienki i ubrana zeszłam na dół. Cindy siedziała w salonie.
-Jedziemy? - zapytała.

*Oczami Cindy*
-Jedziemy? - zapytałam.
-Jasne. Chodź. - powiedziała i poszłyśmy do mojego auta. Jechałyśmy w ciszy, więc włączyłam radio. Zaczęła lecieć piosenka Little Mix Wings, więc jak głupie zaczęłyśmy śpiewać. Potem się już rozkręciłyśmy i śpiewałyśmy potem każdą piosenkę jaka leciała w radiu.
-A tak właściwie to gdzie jedziemy? - zapytała Lena.
-Do Dublina w Irlandii. - powiedziałam.
-Aha. - powiedziała, a potem znowu śpiewałyśmy. Tylko tym razem Kiss You chłopaków. Jechałyśmy jeszcze jakieś 2 godziny i byłyśmy na miejscu. Wynajęłyśmy apartament w najlepszym hotelu.
-Jak tu pięknie. - powiedziała Lena.
-Wiem. - powiedziałam. -Dobra trzeba się rozpakować. - powiedziałam.
-No masz rację. - przytaknęła Lena i zaczęłyśmy się rozpakowywać. Po 30 minutach byłyśmy już rozpakowane.
-Może się gdzieś przejdziemy? - zapytałam.
-Jasne, ale poczekaj Iga dzwoni. - powiedziała i odebrała telefon, włączając na głośni mówiący.
Iga: Hej laski.
Ja: Siemaa. Jak tam u was?
Iga: A dobrze, a u was?
Lena: A właśnie siedzimy w pokoju.
Iga: Sorki, ale muszę już kończyć. papa.
Ja: Narazie.
Lena: Papa. - dziewczyna się rozłączyła.
-No to idziemy na miasto. - powiedziałam.
-No okej. - powiedziała Lena. Wstałyśmy z łóżka, ubrałyśmy kurtki i zeszłyśmy na dół. Wyszłyśmy na dwór i skierowałyśmy się w stronę najbliższego sklepu. Kupiłyśmy mapę i poszłyśmy zwiedzać miast.
-Mam pytanie? - odezwała się Lena.
-No? - zapytałam.
-Możemy mówić po polsku? - zapytała.
-Jasne. - powiedziałam już po polsku  Dziewczyna się uśmiechnęła i poszłyśmy dalej.
-Ej idziemy na zakupy. - powiedziałam i udałyśmy się do najbliższego centrum handlowego.
Weszłyśmy do pierwszego sklepu z odzieżą damską. Kupiłyśmy sobie po ta 2 zestawy. Lena kupiła sobie to i  to ,a  ja to i to. I poszłyśmy się przejść.

Rozdział 19.

*Oczami Louisa*
-A myślisz, że ja nie będę cierpiał. Też będę tęsknił, ale kocham cię i wytrzymam to. Dla ciebie. - powiedziałem i otarłem dziewczynie łzy.
-Louis. To nie jest takie proste. - powiedziała. -Tam będzie miliony dziewczyn, które będą wszędzie za wami chodziły. Ja nie dam rady. - powiedziała i wybiegła.

*Oczami Cindy*
Biegłam przed siebie. Wpadłam na kogoś.
-Przepraszam. - powiedziałam i chciałam biec dalej, ale ten ktoś mnie zatrzymał.
-Cindy ty płakałaś? - zapytała się mnie jakaś dziewczyna łamiącym się głosem.
-Tak, a ty? - dopiero teraz zauważyłam, że to Lena.
-Pokłóciłam się z Niallem. - powiedziała i otarła łzę na policzku.
-A ja z Louisem. - powiedziałam.
-Niech zgadnę. pewnie mu powiedziałaś, że nie widzisz waszego związku, bo w trasie pozna wiele dziewczyn i to dużo o ładniejszych od ciebie? - spytała się mnie dziewczyna.
-Tak, a skąd ty to wiesz? - zapytałam zdziwiona.
-Bo to samo powiedziałam blondynowi. - powiedziała i zaśmiałyśmy się. -To interesujące. - dodała.
-Ale co? - zapytałam.
-To, że nawet w takiej chwili humor nas nie opuszcza. - powiedziała.
-Taki już nasz urok. - powiedziałam. -Wpadłam na genialny pomysł. - powiedziałam.
-Jaki? - spytała.
-Zobaczysz, a teraz chodź. - powiedziałam i pociągnęłam dziewczynę ze sobą. Pojechałyśmy do mojego domu.
-Cindy. Ja nadal nie rozumiem co tu się dzieje. - powiedziała.
-Poczekaj. - powiedziałam i wyciągnęłam walizki spod łóżka. Zaczęłam pakować swoje rzeczy.
-Gdzie jedziesz? - zapytała.
-Lepsze pytanie będzie gdzie jedziemy. - powiedziałam. -Dobra to chyba wystarczy. - powiedziałam zasuwając 2 walizki. -Pomóż mi je znieść i wsadzić do samochodu. - dziewczyna posłusznie wzięła moją torbę i zeszłyśmy z nimi na dół.
-A co z dziewczynami? - zapytała.
-Masz rację. - powiedziałam i wyciągnęłam telefon.
-Ty zadzwoń do Igi, a ja zadzwonię do Gabi. - powiedziałam dzwoniąc do dziewczyny.
Ja: Hej. Masz jakieś plany na najbliższe 2 tygodnie?
G: No niestety mam. Wylatuje do dziadków, do Polski.
Ja: Eh to odpadasz.
G:Ale o co chodzi?
Ja: Bo z Leną i mam nadzieję, że chociaż Iga z nami poleci do Irlandii.
G: Aha dobra muszę kończyć. Papa
Ja; A i nie mów nic chłopakom. Okej
G:Jasne miłego lotu.
Ja:Dzięki. Pa. - powiedziałam i się rozłączyłam.
-I co dodzwoniłaś się do Igi? - zapytałam Leny.
-Tak, ale ona też nie może lecieć. Powiedziała, że sprawy rodzinne i raz na zawsze musi się z nimi uporać. - powiedziała smutna dziewczyna.
-Ej nie smuć się. - powiedziałam i ją przytuliłam. -Jak chcesz z nimi zostać to proszę. Ja cię nie chce do ni czego zmuszać. - powiedziałam.
-Postanowione. Chcę lecieć. - powiedziała.
-Witaj przygodo! - krzyknęła i poszłyśmy do samochodu. Po 15 minutach byłyśmy u Leny.

piątek, 29 marca 2013

Rozdział 18.

*Oczami Igi*
-Ooo jak słodko. - powiedziałam wchodząc do pokoju Louisa. Zobaczyłam chłopaka śpiącego razem z Cindy w łóżku. Dziewczyna przytulała się do niego, a chłopak się uśmiechał. Poszłam po Gabi.
-Oo jak słodko. - powiedziała.
-Wiesz to samo powiedziałam. - zaśmiałam się, ale cicho, żeby ich nie obudzić.
-Może zrobimy im zdjęcie? - zapytałam.
-Jasne. - powiedziała Gabi. Wyjęłam telefon i zrobiłam im zdjęcie. -Chodź idziemy. - powiedziałam i wyszłyśmy z ich pokoju. Zeszłyśmy na dół gdzie siedzieli już wszyscy oprócz tamtej dwójki.
Razem z Gabi zaczęłyśmy się śmiać.
-Z czego się tak śmiejecie? - zapytał się loczek.
-Wejdź na TT. - powiedziałam.
-Okej. - powiedział i włączył TT. - Jak słodko. Oni ślicznie ze sobą wyglądają. - powiedział.
-No wiem. - powiedziałyśmy razem z Gabi.
-Ej oni naprawdę słodko razem słodko wyglądają. - powiedział mulat, który też oglądał zdjęcie.
-Ej Niall. Możemy pogadać? - zapytała się blondyna Lena.

*Oczami Leny*
Wszystko pamiętałam z wczorajszej imprezy. Muszę porozmawiać o tym z Niallem i to natychmiast.
-Ej Niall. Możemy pogadać? - zapytałam się blondyna.
-Jasne. Siadaj. - powiedział. -O co chodzi? - zapytał przytulając mnie.
-Chodzi o wczorajszą imprezę i o ten pocałunek. - powiedziałam.
-To ty wszystko pamiętasz? - zapytał się mnie.
-Tak wszystko. - przytaknęłam. -I chciałam cię przeprosić za tą sytuację z tamtym chłopakiem. Ja tak naprawdę nie chciałam tego. Alkohol zrobił swoje. - powiedziałam.
-Wiem. Nie tłumacz się. - powiedział i pocałował mnie w czoło.
-Kocham cię. - powiedziałam.
-Ja ciebie też. - powiedział.

*Oczami Louisa*
Obudziłem się i spojrzałem na zegarek. Była 9:13. Wstałem z łóżka tak by nie obudzić dziewczyny i poszedłem do łazienki. Wyszedłem, a dziewczyna siedziała na brzegu łóżka.
-Ale mnie głowa boli. - powiedziała.
-Było nie pić tyle. - powiedziałem.
-Oj nie bądź złośliwy. - powiedziała. -O której jedziecie? - zapytała.
-Chyba o 15, ale i tak musimy zrobić twitcama i przeprosić fanów. - powiedziałem.
-No okej. Rozumiem. - powiedziała i wstała, ale chyba zakręciło się jej w głowie, bo usiadła na łóżku.
-Chodź. pomogę ci. - powiedziałem i pomogłem zejść dziewczynie na dół.
-Hej wszystkim. - powiedziałem.
-A tej co? - zapytała Iga.
-Nie wiem. Strasznie kręci mi się w głowie. - powiedziała. -Ej czemu nam nie powiedziałaś, że wczoraj miałaś 18? - zapytała.
-A po co miałam mówić? - zapytała. -Przecież i tak byliśmy na imprezie. - powiedziała.
-Ale nie kupiłyśmy ci żadnych prezentów. - powiedziała Lena.
-Nie trzeba mi prezentów. - powiedziała. -Mam was i to mi wystarczy. - powiedziała.
-Ale ty jesteś uparta. - powiedziała Lena. -I taki mój urok. - powiedziała i się zaśmiała.

*Oczami Cindy*
Dowiedzieli się, że wczoraj miałam urodziny. Teraz to pewnie się zacznie. - pomyślałam.
-A skąd w ogóle wiecie o tym? - zapytałam.
-Na TT życzenia ci pisali - powiedziała Gabi.
-Aha. - powiedziałam. -Muszę wejść i im podziękować. - powiedziałam i weszłam na TT. Zobaczyłam jak jest dużo życzeń. Podziękowałam wszystkim. I zobaczyłam swoje zdjęcie z Louisem z rana w łóżku.
-Zabić czy spalić żywcem? - zapytałam, a dziewczyny się tylko zaśmiały.
-Słodko razem wyglądaliście. - powiedziała Iga.
-Zemszczę się. - powiedziałam.
-O co chodzi? - zapytał Louis, którego nie było, bo poszedł mi po tabletki i wodę.
-O to. - pokazałam mu nasze zdjęcie.
-Słodko tu razem wyglądamy. - powiedział i pocałował mnie w czoło.
-Ale i tak się zemszczę. - powiedziałam, a chłopak się zaśmiał.
-Oj dobra głodna jestem. - powiedziałam, a wszyscy się na mnie spojrzeli.
-Wiem gruba jestem, ale i tak będę jadła. - powiedziałam, a Lena uderzyła mnie z otwartej ręki w plecy.
-Ała. Za co? - zapytałam wyginając się w przód.
-Jeszcze raz powiesz, że jesteś gruba, a dostaniesz mocniej. - zagroziła mi. -Ty jesteś chuda. Nie to co ja. - powiedziała. Teraz to ja jej walnęłam.
-Ała. - powiedziała.
-jeszcze raz. - zagroziłam.
-Dobra, dobra nic już nie powiem na temat swojej sylwetki. - powiedziała,a wszyscy się zaśmiali.
-To co dziś robimy? - zapytała Gabi.
-My przygotowujemy się do trasy,a w spędzacie z nami cały dzień. - powiedział Louis.
-Kusząca propozycja, ale musimy się zastanowić. - powiedziała Iga.
-Oj proszee. - powiedział Harry przytulając dziewczynę od strony pleców.
-Oj no dobrze. - powiedziała, a chłopak ucieszony pocałował ją w policzek.
-A ty? - zapytał się mnie Louis.
-Co ja? - zapytałam.
-A ty też z nami zostaniesz? - zapytał.
-Jasne, ale najpierw muszę wpaść do domu po świeże ciuchy. - powiedziałam, a chłopak pocałował mnie w policzek.
-Jak chcecie coś ode mnie pożyczyć to migiem do samochodu. - powiedziałam, a dziewczyny pomaszerowały do auta. Jechałyśmy wolniej, bo prowadziła Gabi.
-No jesteśmy. Wysiadamy dziewczynki. - powiedziała, a my poszłyśmy do domu.
Dziewczyny przyszykowały sobie zestawy i każda poszła do swojej łazienki.
Ja wyszłam z łazienki już ubrana i zeszłam na dół. W salonie siedziała już Iga i Lena. Po chwili dołączyła do nas Gabi.
-To co. jedziemy? - zapytałam.
-Jasne. - powiedziały dziewczyny i poszłyśmy do auta. Droga minęła szybko i po 5 minutach byłyśmy pod willą chłopaków.
-No jesteście. - powiedział Louis gdy otworzył nam drzwi.
-Jak widać. - odpowiedziałam, a chłopak wpuścił nas do środka.
-To co robimy? - zapytałam.
-Właśnie robimy twitcama. - powiedział.
-Aha to my nie przeszkadzamy. - powiedziałam i poszłam na górę do pokoju bruneta. Weszłam do środka. Na łóżku leżała gitara. Wzięłam ją i zagrałam parę nut.
-O tutaj jesteś. - powiedział chłopak. -Wszyscy cię szukaliśmy. - powiedział.
-To znalazłeś. - powiedziałam.
-Co się stało? - zapytał. -Widzę, że coś cię gryzie. - powiedział.
-Louis. Powiedz jak ty to sobie wyobrażasz? - zapytałam.
-Ale co? - zapytał.
-No nasz związek. Tam na pewno będzie pełno dziewczyn i to o wiele ładniejszych ode mnie. Ja chyba nie dam rady. Nie będzie cię pół roku. Wiesz jak ja będę tęskniła? - pytałam, a po moim policzku spłynęła łza.
________________________________________________________________________________
Ja coś tu popsuje. Tu jest za romantycznie i za słodko:D:D
Taki dłuższy, bo zostałam zaszantażowana:D:D

17.

-Pizza zamówiona. - powiedział uradowany blondyn.
-To świetnie. Ja skoczę do sklepu i zaraz będę. - powiedziałam.
-Ej mogę iść z tobą? - zapytała Lena.
-Jasne. - powiedziałam. Ubrałyśmy kurtki i poszłyśmy w stronę sklepu. Lena dostała smsa.
-O super. - powiedziała.
-Co tam? - zapytałam.
-Moja kuzynka organizuje imprezę i napisała mi, żebym zebrała parę osób i, żebyśmy przyszli do niej. - powiedziała.
-I zgaduje, że impra z alkoholem? - zapytałam.
-No, a jak. - powiedziała.
-A to chłopaki odpadają. - powiedziałam.
-A czemu? - zapytała zdziwiona.
-Bo Liam nie może pić, ale nie powiem czemu, bo to jego sprawa. Jak będzie chciał to ci powie. - powiedziałam.
-Okej. - odpowiedziała gdy doszłyśmy do sklepu. Kupiłam to co trzeba i wróciłyśmy do domu.
Weszłyśmy do środka. 4 chłopaków siedziało w salonie. Brakowało tylko Liam'a.
-Hej gdzie Liam? - zapytałam.
-Powiedział, że jest zmęczony i pójdzie już spać. - powiedział Louis i podszedł do mnie.
-To dobrze się składa, bo jest impreza. - powiedziała Lena.
-Jaka? - zapytał zainteresowany loczek.
-U mojej kuzynki. - powiedziała.
-No to idziemy się szykować. - powiedziała Iga.
-Ej, ale my nie mamy żadnych ciuchów. - powiedziała Gabi.
-Mój dom jest zaledwie 10 minut drogi stąd, a samochodem jeszcze szybciej, więc ode mnie coś pożyczycie. - powiedziałam.
-Okej. - powiedziały dziewczyny.
-Chodźcie pojedziemy moim autem. - powiedziałam i po chwili wszystkie siedziałyśmy u mnie w samochodzie. Ruszyłyśmy i zaledwie po 2 minutach byłyśmy na miejscu.
-Dziewczyno ty jeździsz jak szalona. - powiedziała Gabi szybko wychodząc z mojego samochodu.
-Zajebiście jeździsz! - krzyknęła Lena.
-Hahah dzięki. - powiedziałam. Weszłyśmy do mojego domu. W domu było pusto.
-Gdzie twoja mama? - zapytała Sara.
-Wyprowadziła się. - powiedziałam oschle.
-Czemu? zapytała zdziwiona Lena.
-Bo ją wyrzuciłam po tym jak ją zobaczyłam jak się obściskuje z Paulem. - powiedziałam, a dziewczyny nic się nie odezwały. Chyba się domyśliły, że ten temat mnie drażni.
-Proszę do wyboru do koloru. - powiedziałam wpuszczając je do mojej garderoby.
-Jak ona wielka. - odezwała się Iga.
-No wiem. Tatuś mi tyle ciuchów na kupował na przeprosiny. - powiedziałam i zaczęłam szukać jakiegoś sensownego stroju dla siebie. Po 30 minutach byłyśmy gotowe. LenaIgaGabiSara i Ja
-Gotowe? - zapytałam.
-Tak. - odpowiedział równe 4 dziewczyny.
-To jedziemy. - powiedziałam. Pojechałyśmy po chłopaków. Samochód okazał się za mały i musieliśmy  przesiąść się do busa chłopaków. Lena podała adres Louisowi i dotarliśmy na miejsce po pół godzinie. Był to jakiś duży klub. Fajnie urządzony, dość nowoczesny.
-To co robimy? - zapytał się mnie Louis.
-Nie wiem jak ty, ale ja idę się bawić. - powiedziałam i pociągnęłam dziewczyny na parkiet. Bawiłyśmy się, wygłupiałyśmy, a chłopaki stali i patrzyli ię na nas jak na wariatki.
-Ej co z nimi? - zapytała się mnie Iga.
-Nie wiem. Jakby chcieli się z nami bawić to by do nas podeszli. - powiedziałam.
-Hej. Możemy zatańczyć? - zapytał się mnie jakiś przystojny brunet.
-Jasne. - powiedziałam, a chłopak porwał mnie w tłum.
-Jak masz na imię? - zapytał krzycząc.
-Cindy, a ty? - zapytałam równie głośno.
-Eric. - powiedział chłopak.
-A to ciebie poznałam w salonie fryzjerskim. - powiedziałam.
-Tak to ja. Tyle, że wtedy nie wiedziałem jak masz na imię. - powiedział.
-Heh. - zaśmiałam się.

*Oczami Louisa*
Szukałem Cindy po całym klubie. Zobaczyłem Lenę jak tańczyła z jakimś chłopakiem, ale nigdzie nie widziałem niebiesko włosej dziewczyny. Zauważyłem ją z jakimś chłopakiem. Krew zaczęła się we mnie gotować. Zacisnąłem rękę w pięść i czekałem na rozwój wydarzeń.

*Oczami Leny*
Jakiś chłopak poprosił mnie do tańca. Zgodziłam się, bo stwierdziłam, że nie będę stała całej dyskoteki, bo mój chłopak nie tańczy. Piosenka się skończyła. Poszłam się czegoś napić.
-Poproszę kieliszek wódki. - powiedziałam.
-Siema. - powiedziała Cindy dosiadając się koło mnie.
-To samo co koleżanka proszę. - powiedziałam.Kelner podał nam wódkę, a my ją wypiłyśmy.
-Świetna impreza. - powiedziałam gdy z Leną wypijałyśmy kolejne kieliszki. Kieliszków uzbierało się już trochę i nas też trochę już wzięło, ale my poszłyśmy na parkiet, żeby dalej się bawić.

*Oczami Cindy*
Podszedł do mnie Louis. Za nim zaczniesz dalej czytać włącz to.
-No myślałam, że do mnie nie podejdziesz. - zaśmiałam się i pocałowałam chłopaka. Skończyła się piosenka, a następny taniec był wolny. Zatańczyłam go z Louisem.
-Cindy. - powiedział.
-Nic nie mów. Tak jest dobrze. - powiedziałam i tańczyliśmy w ciszy. Było magicznie. Tańczyliśmy tak, a ja czułam się nareszcie szczęśliwa, kochana i bezpieczna. Ta chwila nie trwała zbyt długo, bo zobaczyłam wściekłego blondyna idącego w stronę Leny. Zaraz Lena całuje się z jakimś chłopakiem. Oo będzie się działo. Szybko oderwałam się od chłopaka i pobiegłam za Niallem. Wyłącz muzykę.
-Niall nie rób nic czego będziesz potem żałował. - zatrzymałam go.
-Ale to ona z jakimś facetem się obściskuje. - powiedział wściekły.
-Ona jest pijana. - powiedziałam. -Tak jak ja.
-Ale ty już trzeźwiejesz. - powiedział.
-Ale ona nie. Niall zrozum ona cię kocha. Jutro nie będzie nic pamiętała z tego. - próbowałam go powstrzymać.
-Masz rację, ale i tak ją stąd zabieram. - powiedział i poszedł po dziewczynę. Oderwał ją od chłopaka i wziął na ręce. Wyszedł z nią z klubu.
-Boże co ja z nimi mam. - powiedziałam sama do siebie.
-Nie wiem. - odpowiedział brunet.
-Dobra chodźmy tańczyć. - powiedziałam. Bawiliśmy się jakieś 3 godziny i wróciliśmy do domu. Tzn wróciłam ja i Lou, bo reszta zmyła się prędzej. Jechaliśmy powoli. Lou nie pił, więc on prowadził.
-Dzisiaj śpisz u nas. - powiedział.
-pewnie tak jak reszta dziewczyn. - powiedziałam do niego.
-No tak. - powiedział.
-Boże jak mnie nogi bolą. Jestem wykończona. - powiedziałam próbując wysiąść z samochodu.
-Chodź. Wniosę cię. - powiedział.
-Skoro nalegasz. - zaśmiałam się. Chłopak wziął mnie na ręce i wniósł do domu. Poszliśmy do niego do pokoju. położył mnie na łóżku, a sam poszedł się umyć.

*Oczami Louisa*
Tak się cieszę z dzisiejszego wieczoru. - pomyślałem biorąc szybki prysznic. Przebrałem się i wyszedłem z łazienki. Na łóżku zobaczyłem słodko śpiącą dziewczynę. Przykryłem ją kołdrą, a sam zeszedłem na dół, żeby się zdrzemnąć na kanapie. Położyłem się na kanapie nie minęło nawet 5 minut i już spałem.
2 w nocy.
-Louis wstawaj. obudź się. - obudziła mnie dziewczyna.
-Co jest? - zapytałem zaspany.
-Nie mogę zasnąć. - powiedziała.
-Ale przecież spałaś. - powiedziałem.
-Wiem, ale obudziłam się i nie było nigdzie ciebie, a po za tym zimno mi. - powiedziała.
-Chodź. - powiedziałem i złapałem ją za rękę. Poszliśmy na górę do mnie do pokoju.
-Połóż się. - powiedziałem. - Posiedzę z tobą dopóki nie zaśniesz. - powiedziałem.
-Nie. Kładź się razem ze mną. - powiedziała.
-No dobrze. - powiedziałem i położyłem się na łóżku. Dziewczyna okryła mnie kołdrą i przytuliła się do mnie.
-Dobranoc. - powiedziała.
-Dobranoc. - powiedziałem i uśmiechnąłem się sam do siebie.

_________________________________________________________________________________
Dziś trochę dłuższy. Mam nadzieję, że się spodoba. Taki tam dla anonimka;**

16.

Stałyśmy tam jakiś czas. Gdy nadeszła nasz kolej cała czwórka weszła na scenę.
-Dzień dobry. - powiedział do nas Cowell.
-Dzień dobry. - powiedziałam.
-Jak się nazywacie? - zapytała Cheryl.
-The music Need. - powiedziałam do mikrofonu.
-Okej co nam zaśpiewacie?  -zapytał znowu Cowell.
-Napisałyśmy własną piosenkę ma tytuł "Everyone needs a friend". - powiedziałam.
-Okej. Zaczynajcie. - powiedział. Zaczęłyśmy śpiewać. pierwszą zwrotkę miałam ja., refren, teraz zwrotka Leny, refren, Gabi, refren i Iga i znowu refren i koniec. Serce biło mi jak oszalałe. Owacje na stojąco. Stałyśmy i czekałyśmy na opinię jurorów.

*Oczami Harry'ego* W tym samym czasie przed występem.
-Chłopacy musimy tam pojechać. - odezwał się Niall.
-To nie jest dobry pomysł. Paul się wścieknie. - powiedział Daddy.
-I co z tego? Jak mu nie pasuje niech wypierdala. - powiedział blondyn.
-Spokojnie Niall. - odezwał się Louis.
-Musimy tam pojechać. Jebac trasę. - odezwałem się w końcu.
-Masz rację. - odezwał się. -Panie kierowco proszę nas zawieść pod studio x factor. - powiedział Lou do kierowcy.
-Ale polecenia Paul'a były inne. - odezwał się.
-Ale to my teraz jedziemy nie Paul. Powiedz mu, żeby w mediach powiedział, że trasę przesuwamy o jedne dzień. - powiedziałem, a kierowca zrobił to co mu kazaliśmy.
 Po 15 minutach byliśmy na miejscu.
-Dopiero weszły na scenę. - odezwał się mulat. Staliśmy w bluzach z kapturami i okularach, żeby nas nie poznali. Zaczęły śpiewać. Patrzyłem się na śliczną blondynkę. Śpiewała teraz swoją zwrotkę.
Skończyły śpiewać. Zaczęli bić brawa, a my czekaliśmy na opinię jurorów.

*Oczami Leny*
Skończyłyśmy śpiewać. Owację na stojącą. jurorzy tak samo. Spojrzałam się na kulisy. Stała tam piątka chłopaków. Zaraz 5?! Oni tu są. - pomyślałam.
-No brak mi słów. - odezwał się Cowell.
-Świetny występ. - powiedziała Cheryl.
-Naprawdę dziękujemy. - powiedziałam.
-To może bez zbędnych słów przejdziemy do głosowania. - powiedział Cowell.
-Dannii - jestem na tak. - powiedziała.
-Dziękujemy. - powiedziałam.
-Nicole - jestem na tak. - powiedziała.
-Dziękujemy. - powiedziałam znowu, a na widowni wszyscy piszczeli.
-Sharone - Tak. - powiedziała, a my z dziewczynami zaczęłyśmy piszczeć i skakać ze szczęścia.
-4 razy tak. przechodzicie. - powiedział Cowell, a my zeszłyśmy ze sceny.

*Oczami Cindy*
Dostałysmy się. nie mogę w to uwierzyć. Emocję wzięły górę i łzy mi same leciały.
-Dostałyśmy się. Dziewczyny rozumiecie to! - krzyczała uradowana Iga. Gabi płakała ze szczęścia. ktoś ją przytulał. Spojrzałam na jego twarz. Był to Malik.
-Co wy tu robicie? - zapytałam wściekła.
-O co ci chodzi? - zapytała Lena.
-O nich. - powiedziałam, a dziewczyna spojrzała na chłopaków.
-Ej dziewczyny nie denerwujcie się. - powiedział Liam.
-Nie mam zamiaru psuć sobie dzisiejszego dnia i humoru. - powiedziałam i podeszłam do louisa.
-Jesteś pewna? - zapytał.
-Tak. - powiedziałam.
-Kocham cię. - powiedział.
-Ja ciebie też, ale wy macie trasę przecież. Co wy tu robicie? - spitałam zdziwiona.
-Wyjeżdżamy dopiero jutro. - powiedział.
-Czyli cały dzień możemy spędzić razem? - zapytała gabi.
-Tak. - powiedział mulat i ją pocałował.
-A co z Danielle? - zapytałam.
-Wyjechała, ale ma dzisiaj dzwonić, więc pogadamy z nią. - powiedział.
-Aha. - powiedziałam i przytuliłam się do bruneta. -Może chodźmy to opić? - zapytałam.
-Ja odpadam. - powiedział liam.
-A no tak. Zapomniałam. To może po prostu pójdziemy na dobrą pizzę? - zapytałam.
-ja w to wchodze. - powiedział blondyn, który przytulał się z Leną.
-Nam tez to odpowiada. - powiedział loczek, który pocałował Igę.
-Nam też. - powiedziała Gabi.
-No to idziemy. - powiedziałam i wyszliśmy z budynku. Skierowaliśmy się w stronę domu chłopaków. Weszliśmy do środka.
-Dziwne, że jeszcze Paul nie dzwonił. - powiedział liam.
-No. - odezwał się blondyn. - To ja pójdę zamówić pizzę. - powiedziała i poszedł do kuchni.
-To co robimy? - zapytałam.
-Może tak. Hmm. Imprezę bez alkoholu? - zapytał się nas Daddy.
-Okejo. - powiedziałam.

15.

"Ludzie, którzy chcą cię zniszczyć po prostu są zazdrośni o twoje życie"
Za nim zaczniesz czytać włącz to i ścisz muzykę.
-Co ty tu robisz? - zapytałam zdziwiona.
-Musimy porozmawiać. - powiedział chłopak.
-Louis nie mamy o czym. - powiedziałam i już chciałam zamknąć drzwi, ale mi nie pozwolił.
-Cindy mamy. - powiedział.
-Nie dasz mi spokoju? - zapytałam.
-Nie. - powiedział.
-To wchodź i się streszczaj., bo nie mam za dużo czasu. - powiedziałam, a chłopak wszedł do mieszkania. Poszedł do salonu, a ja chwiejnym krokiem poszłam za nim.
-Co ty pijana jesteś? - zapytał patrząc na mnie jak próbuje utrzymać równowagę.
-A co cię to? - zapytałam, a chłopak nic nie odpowiedział. -No właśnie. masz mnie w dupie, nic cię nie obchodzę, więc po co tu przyszedłeś?! po to, żeby pokazać mi, że masz mnie jeszcze bardziej gdzieś? - krzyczałam na niego ze łzami w oczach.
-Cindy. Zrozum kocham cię. Wyjeżdżamy jeszcze dziś, więc chciałem się pożegnać. - powiedział i zbliżył się do mnie i próbował złapać mnie za ręce. Odsunęłąm się od niego.
-To się żegnaj i wyjdź. - powiedziałam, a chłopak zbliżył się do mnie, szybko mnie złapał, żebym się nie odsunęła i mnie pocałował. Trwaliśmy w tym pocałunku dopóki tchu nam nie zabrakło.
-Po tym pocałunku spójrz mi w oczy i powiedz, że mnie nie kochasz, a wyjade i dam ci spokój. - powiedział. Spojrzałam mu w oczy.
-Nie kocham cię i proszę daj mi spokój. - powiedziałam. Chłopak nic nie powiedział tylko po prostu wyszedł. Rozpłakałam się. Uklękłam i schowałam twarz w dłoniach. Płakałam cały czas.
-Przecież ja go kocham. - pomyślałam. Chciałam już wybiec, ale nie mogłam tego zrobić, nie mogę zepsuć mu kariery. - myślałam. Podniosłam się z podłogi. poszłam do swojego pokoju i położyłam się do łóżka. Weszłam na TT. Od razu zobaczyłam wpis Louisa: "Bo życie bez ciebie nie ma sensu. Przepraszam, że pojawiłem się w twoim życiu", odpisałam "Nie masz za co przepraszać. To moja wina.", po chwili był od niego wpis "Kocham cię. pamiętaj o tym". Nie odpisałam tylko dodałam do ulubionych. Dostałam sms'a: "A powiedziałaś, że mnie nie kochasz.". uśmiechnęłam się sama do siebie, ale mu nie odpisałam. Położyłam się spać.
Wyłącz muzykę.
RANO.
Obudził mnie dźwięk smsa. Spojrzałam od kogo. na wyświetlaczu pokazało się: Lenka;*. Otworzyłam go.
'Heej. Wstawaj śpiochuu. Dzisiaj x factor. Będziemy u ciebie za pół godziny." Spojrzałam na zegarek. Była dopiero 7:20. -Od kiedy ona tak wcześnie wstaje. - powiedziałam sama do siebie.
"Dziwnę, że już nie śpisz! Już wstaję, mam nadzieję, że zdążę się ogarnąć i zrobić sobie śniadanie" - odpisałam. "Chciałaś napisać 'nam'. prawda?!" - napisała.
"Tak nam." - odpisałam, napisała jeszcze dziękuje, ale ja już nie odpisałam. Wstałam i pognałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i podeszłam do szafy by wybrać sobie jakieś ciuchy. Ubrałam się i zeszłam na dół. Poszłam do kuchni. Zrobiłam jakiś tuzin kanapek i zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam je, a w drzwiach stała Lena, IgaSara i Gabi.
-Kiedy pomalowałaś włosy? - zapytałam wpuszczając dziewczyny do domu.
-Wczoraj. - powiedziała.
-Masz kanapki? - zapytała Lena.
-Tak, chodź. - powiedziałam i cała nasz 5 poszła do kuchni. lena dopadła się do kanapek i zaczęła je jeść.
-Chce któraś? Potem nie będzie już nic. - powiedziałam.
-Nie dzięki. Za bardzo się stresuje. - powiedziała Iga, a dziewczyny przytaknęły. Zabrałam jedną kanapkę Lenie.
-Ejj nie zabieraj mi mojej miłości. - powiedziała.
-Jak się dostaniemy to zrobię ci 100 takich kanapek. Dobra? - zapytałam.
-Czyli mogę się pożegnać z kanapkami. - powiedziała.
-Czemu tak myslisz? - zapytała Sara.
-Nie wiem. po prostu. - powiedziała.
-Aha. - odpowiedziała. - Dziewczyny muszę wam coś powiedzieć. - powiedziała.
-O co chodzi? - zapytałam.
-Przeprowadzam się. - powiedziała ze smutną miną.
-Gdzie? - zapytałam.
-Do.. Do Japoni. - powiedziała.
-Kiedy? - zapytała przestraszona.
-Za 2 dni, więc nie mogę z wami wystąpić. - powiedziała.
-Ale jak to? - zapytała iga.
-Normalnie. - odpowiedziała, a Lena prawie zadławiła się kanapką.
-Ale to już jest pewne?  -zapytała Monika.
-Tak na 100%, ale będę mogła was często odwiedzać. - powiedziała prawie płacząc.
-Ohh Sara. - powiedziałam  i cała nasz piątka się przytuliła. Nawet Lena oderwała się od jedzenia i się przytuliła z nami.
-Dobra dosyć tego. - powiedziałam ocierając łzy. - Muszę się ogarnąć i lecimy dziewczynki. - powiedziałam. Poszłam do łazienki, żeby poprawić makijaż. Wyszłam z łazienki i pojechałysmy na casting.
__________________________________________________________________________________
Tego posta dedykuje mojej sis Ness;**
Kocham cię;**<333

czwartek, 28 marca 2013

14.

"I let it fall, my heart. And as it fell, you rose to claim it. It was dark and I was over"
Wchodzę do domu, a tam szok. Moja mama całowała się z Paul'em. Nie wiedziałam co mam zrobić. Moja pierwsza reakcja była natychmiastowa. Wybiegłam z domu. Nie wiedziałam w którą stronę mam iść. Postanowiłam, że pójdę nad rzekę. Skierowałam się w jej stronę. Szłam powolnym krokiem. Nie wiedziałam co mam zrobić. Założyłam słuchawki i zatonęłam w piosence Adele - Set Fire To The Rain. Doszłam nad rzekę. Usiadłam na brzegu i myślałam o moim beznadziejnym życiem. Myślałam o mojej matce. o Louisie, o chłopakach. Nawet nad tym czy w ogóle się przyjaźnię z dziewczynami, bo nasze kontakty są bardzo dziwne. Czuję się taka...taka odsunięta od nich. Nie wiedziałam czemu tak jest, ale właśnie to mnie boli.
-Hej mogę się dosiąść? - zapytała się jakaś dziewczyna. Odwróciłam głowę w jej stronę. To była Iga.
-Hej jasne. - powiedziałam ucieszona, ale szybko spoważniałam. - Możemy pogadać? - zapytałam.
-Jasne. Co jest? - zapytała widząc jaka jestem poważna.
-Bo nie jestem pewna czy... - przerwałam - czy my sie przyjaźnimy. - dokończyłam.
-To znaczy? - zapytała zdziwiona.
-Bo...Eh. Z mojej strony oczywiście, ze chcę się z wami przyjaźnić i w ogóle, ale nie jestem pewna czy wy tego chcecie. - powiedziałam.
-Teraz cię kompletnie nie rozumiem. Czyli ty myślisz, że z naszej strony nie ma między nami przyjaźni? - zapytała.
-Tak jakby. - powiedziałam nie pewnie.
-Posłuchaj. Może nie mówię ci wszystkiego, ale przyjaźnimy się. - powiedziała i w końcu usiadła obok mnie.
-A czemu... - nie dokończyłam.
-nie mówię ci wszystkiego? - dokończyła za mnie. - Bo już raz przejechałam się na przyjaźni i minię trochę czasu za nim znowu komuś tak zaufam. - powiedziała.
-Chodzi o Patricię? - zapytałam.
-Tak. - odpowiedziała. - Możemy skończyć ten temat? - zapytała.
-Jasne. - odpowiedział, a potem się już nic nie odezwałyśmy.
Mój telefon zaczął natarczywie dzwonić, więc odebrałam.
-Halo? - powiedziałam, bo numer na wyświetlaczu był nieznajomy.
-Sieemaaa. - odezwał się znajomy głos.
-Nie wierzę. To naprawdę ty? - zapytałam.
-Tak to ja. - powiedział. - Gdzie jesteś? - zapytał.
-nad pobliską rzeką, a co tam? - zapytałam.
-Zaraz tam będziemy. - powiedział i rozłączył się za nim zdążyłam coś powiedzieć.
-Kto to? - zapytała Iga, która przysłuchiwała się rozmowie.
-Mój kuzyn. Jason. - powiedziałam. - Zaraz tu będą. - powiedziałam.
-Hehe. Może kogoś ładnego poznam. - powiedziała.
-Jasnee. - zaśmiałam się. Chłopacy przyszli po 10 minutach. razem z moim kuzynem przyszedł jego kolega. Josh. Iga i Josh bardzo się "zakolegowali". Chłopacy przynieśli piwa. Jak to dobrze, że jutro kończę 18 lat. I jutro x - factor. Wzięła mnie już lekka faza, więc poprosiłam Jasona by odprowadził mnie do domu. po drodze nikt się nie odzywał tylko było pełno śmiechu jak się wywalałam. Do domu weszłam sama. pożegnałam się z kuzynem i poszłam do siebie do pokoju. położyłam się na łóżku, ale ktoś zadzwonił do drzwi, a że byłam sama musiałam otworzyć. Doszłam chwiejnym krokiem do drzwi. otworzyłam je, a w nich stał...

_________________________________________________________________________________
Taki krótki. Zapowiadam, że jurto zmieniam zdjęcie Gabi.
Proszę komentujcie. To dla mnie ważne;**